niedziela, 12 grudnia 2010

Studencie – płacz i płać!

W stolicy Wielkiej Brytanii doszło do starć między studentami a policją. Młodzież protestuje przeciwko podwyższeniu czesnego za studia. W ostatni czwartek rząd głosował nad ustawą, która pozwoli uniwersytetom podnieść opłaty nawet trzykrotnie. Zbulwersowani studenci zaatakowali budynki rządu a nawet zniszczyli samochód, w którym znajdował się książę Karol wraz ze swą małżonką Camillą.
Dlaczego brytyjski rząd, aby załatać dziurę w budżecie, postanowił uderzyć w studentów? Nie jest tajemnicą, że nauka na tym szczeblu w Wielkiej Brytanii zawsze była płatna. Kwota jaką w najbliższej przyszłości będzie trzeba płacić może przekroczyć nawet 9 000 funtów. Dla większości jest to suma nie do osiągnięcia. Zamyka to też drzwi młodzieży z zagranicy, która bez pomocy programów studenckich typu ERASMUS, chciałaby kontynuować lub rozpocząć studia w Zjednoczonym Królestwie. Wychodzi na to, że studia będą mogli podjąć tylko ludzie, których na to stać. A co zresztą? Brak szans na dalszy rozwój i karierę? Czy może brytyjscy studenci zaczną masowo oblegać zagraniczne uniwersytety? Nie pozostaje chyba nic innego, jak czekać na dalszy ciąg wydarzeń. Bo on z całą pewnością nastąpi.

  Brytyjscy studenci desperacko walczą o swoje pieniądze (fot. BillyH)




Źródło: reuters.com

sobota, 11 grudnia 2010

Trzaskający mróz, trzaskające szyny

Pierwszy atak zimy w tym roku całkowicie sparaliżował polską kolej. Intensywne opady śniegu i siarczysty mróz skutecznie opóźniały pociągi, nawet o kilka godzin. Jak tłumaczy rzecznik zarządzającej torami spółki PKP Polskie Linie Kolejowe Krzysztof Łańcucki, było to spowodowane pękającymi od mrozu szynami i zablokowanymi rozjazdami. Kolejnym problemem były awarie taboru. Bezradni pasażerowie musieli więc czekać aż na 800 opóźnionych pociągów.
Brzmi to niedorzecznie. Jak to możliwe, że co roku kolej ma aż takie problemy? Mimo wielu obietnic PKP, że sytuacja ulegnie znacznej poprawie, tak naprawdę nic się nie zmienia. Przez jedną, źle zakonserwowaną szynę setki ludzi marzną na stacjach i dworcach (które swoją drogą też nie są w najlepszym stanie), a pociągi stoją w miejscu. Informacje o opóźnieniach niestety też nie są dokładne. Osobiście doświadczyłam tego w ubiegłym tygodniu. Bieganiu od okienka informacji na peron nie było końca. Kiedy upragniony pociąg, opóźniony o kilka godzin w końcu nadjechał, tłum, który do tej pory stał rozproszony na stacji został ściśnięty w wagonach jak sardynki w puszce. Te i inne atrakcje miałam zagwarantowane za jedyne 23,57 zł (tyle kosztuje studencki do Lublina)... 

 Nagły opad śniegu opóźnił ruch około 800 pociągów (fot. PrzemekMF/www.stockplus.pl)





Źródło:  pap.pl