Pierwszy atak zimy w tym roku całkowicie sparaliżował polską kolej. Intensywne opady śniegu i siarczysty mróz skutecznie opóźniały pociągi, nawet o kilka godzin. Jak tłumaczy rzecznik zarządzającej torami spółki PKP Polskie Linie Kolejowe Krzysztof Łańcucki, było to spowodowane pękającymi od mrozu szynami i zablokowanymi rozjazdami. Kolejnym problemem były awarie taboru. Bezradni pasażerowie musieli więc czekać aż na 800 opóźnionych pociągów.
Brzmi to niedorzecznie. Jak to możliwe, że co roku kolej ma aż takie problemy? Mimo wielu obietnic PKP, że sytuacja ulegnie znacznej poprawie, tak naprawdę nic się nie zmienia. Przez jedną, źle zakonserwowaną szynę setki ludzi marzną na stacjach i dworcach (które swoją drogą też nie są w najlepszym stanie), a pociągi stoją w miejscu. Informacje o opóźnieniach niestety też nie są dokładne. Osobiście doświadczyłam tego w ubiegłym tygodniu. Bieganiu od okienka informacji na peron nie było końca. Kiedy upragniony pociąg, opóźniony o kilka godzin w końcu nadjechał, tłum, który do tej pory stał rozproszony na stacji został ściśnięty w wagonach jak sardynki w puszce. Te i inne atrakcje miałam zagwarantowane za jedyne 23,57 zł (tyle kosztuje studencki do Lublina)...
Źródło: pap.pl

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz